dpd (1-3.X.2014) plus Żary i okolice
Piątek, 3 października 2014
Kategoria Biednie, brudno i odludno
| kilosy: | 56.96 | gruntow(n)e: | 5.00 |
| czasokres: | śr. km/h: |
W piątek nietypowo, bo od razu po pracy mała wycieczka, zupełnie po cywilnemu.

Zimny łokieć ;) © mors
/ktoś zauważył dłoń kierowcy ciężarówki? Chyba też to focił ;) /
.
Miała być dedykacja - paragon z najzabawniejszego sklepu ;p ale na paragonie nie ma nazwiska, a poza tym sprzedawczyni była mało uprzejma. ;p
Przy okazji pozwiedzałem sobie Żary, które niby dobrze znam (4 lata w liceŁum), co nie mniej odkryłem sporo mniejszych i większych motywów... np. "drugi" szpital. xD
Okolice sklepu Kijanek są chyba najmroczniejsze w całym, skądinąd nielichym mieście:

To na wprost to sklep Kijanek ;p

Powrót też trochę nietypowo, bo lasami. Za młodu to się częściej po krzakach chowało. Raptem 15km od chałupy wciąż jeszcze nieodkryte zakamarki....


/trochę spanikowałem, że podciśnienie pociągu zdmuchnie mi rower ;] /
Ponadto odkryto parę śródleśnych stawów i postindustrialne zgliszcza.
Oraz korzystano z posezonowych obniżek cen lodów. :p


Zimny łokieć ;) © mors
/ktoś zauważył dłoń kierowcy ciężarówki? Chyba też to focił ;) /
.
Miała być dedykacja - paragon z najzabawniejszego sklepu ;p ale na paragonie nie ma nazwiska, a poza tym sprzedawczyni była mało uprzejma. ;p
Przy okazji pozwiedzałem sobie Żary, które niby dobrze znam (4 lata w liceŁum), co nie mniej odkryłem sporo mniejszych i większych motywów... np. "drugi" szpital. xD
Okolice sklepu Kijanek są chyba najmroczniejsze w całym, skądinąd nielichym mieście:

To na wprost to sklep Kijanek ;p

Powrót też trochę nietypowo, bo lasami. Za młodu to się częściej po krzakach chowało. Raptem 15km od chałupy wciąż jeszcze nieodkryte zakamarki....


/trochę spanikowałem, że podciśnienie pociągu zdmuchnie mi rower ;] /
Ponadto odkryto parę śródleśnych stawów i postindustrialne zgliszcza.
Oraz korzystano z posezonowych obniżek cen lodów. :p

Końcówa września (dpd 29-30.09.2014)
Wtorek, 30 września 2014
Kategoria Standardowo
| kilosy: | 16.00 | gruntow(n)e: | 0.30 |
| czasokres: | śr. km/h: |
Parabola wychodzi ciut krzywa, ale najważniejsze, że tendencje są utrzymane. ;)
Wiejskie żyrafowanie (asfalty, szutry, podjazdy, jazda wstecz...)
Niedziela, 28 września 2014
Kategoria Nielicho, Żyrafiątko
| kilosy: | 0.40 | gruntow(n)e: | 0.10 |
| czasokres: | śr. km/h: |
400 metrów (na oko) i się ujechałem ze 3 razy :D i przegrzałem, przy +18 i zachodzącym słońcu. Cele osiągnięte doskonale: maksimum adrenaliny, satysfakcji i ujechania przy minimum dystansu (wykres!).
Szutrowy, niezbyt równy podjazd rzędu 3-5% wszedł bez problemu. :O
Na asfaltach nawrotki, sprinty itp.
No i próby jazdy wstecz - w trzeciej próbie przejechałem ze 4 metry. Zupełnie inny poziom adrenaliny, nieporównywalny chyba z niczym.

Popylam ;p © mors

Wiejskie żyrafowanie © mors
.
Po kilku twardych lądowaniach bolą mnie stopy, kostki, kręgosłup i musk (wstrząśnięty, nie zmieszany).
Zabawne, parę dni temu minęła już druga (?!?) rocznica Żyrafy i przez ten czas nalatałem prawie 7 km...
A na koniec jeszcze gratis dla wytrwałych ;)

Z języczkiem ;) © mors
Szutrowy, niezbyt równy podjazd rzędu 3-5% wszedł bez problemu. :O
Na asfaltach nawrotki, sprinty itp.
No i próby jazdy wstecz - w trzeciej próbie przejechałem ze 4 metry. Zupełnie inny poziom adrenaliny, nieporównywalny chyba z niczym.

Popylam ;p © mors

Wiejskie żyrafowanie © mors
.
Po kilku twardych lądowaniach bolą mnie stopy, kostki, kręgosłup i musk (wstrząśnięty, nie zmieszany).
Zabawne, parę dni temu minęła już druga (?!?) rocznica Żyrafy i przez ten czas nalatałem prawie 7 km...
A na koniec jeszcze gratis dla wytrwałych ;)

Z języczkiem ;) © mors
Z Żyrafą na jabłka
Sobota, 27 września 2014
Kategoria Nielicho, Żyrafiątko
| kilosy: | 0.25 | gruntow(n)e: | 0.01 |
| czasokres: | śr. km/h: |
Z dedykacją dla Władymira P.:

Zdjęcie z wycieczki rowerowej © mors

Drabinastats © mors
Następnym razem każę ludziom nagrywać wideo bo zmarnował się fajny motyw - glebnąłem. ;p Gałęzie mnie poobcierały, rama stłukła obie kostki a siodełko wbiło mi paznokieć u ręki aż na drugim końcu poszła krew :D ale warto było. ;)
Później, żeby nie przeginać z dystansem wokółdrzewnym, pojeździłem po ulicy, tak zwyczajnie. ;) trochę się cykałem, bo nie jeździłem na Ż. dobre pół roku, w dodatku przeskalowałem się na 36", a tu 20".. ale bez problemu - wsiadasz i jedziesz. ;)
Wrażenia bezcenne, 250m = 250 km na konwencjonalnym...
A w ogóle to udało mi się dokręcić piastę, jakiś sprytniejszy się zrobiłem niż przy poprzednich próbach. ;)
Jeździ sprawnie, ale nie znacie dnia ani godziny...
Poza tym ogólnie dzień na ogrodzie, tym bardziej, że wykres nie pozwala mi na żadne normalne dystanse... ale pojeździć zawsze się chce - jak to dobrze mieć taką Żyrafkę! :)

Ropuchowate dynie (że niby ozdobne...) © mors
.
PS. jak ktoś ma obiekcje co do dystansu - pojeździjcie swoją drabiną więcej, to poklikamy. ;)

Zdjęcie z wycieczki rowerowej © mors

Drabinastats © mors
Następnym razem każę ludziom nagrywać wideo bo zmarnował się fajny motyw - glebnąłem. ;p Gałęzie mnie poobcierały, rama stłukła obie kostki a siodełko wbiło mi paznokieć u ręki aż na drugim końcu poszła krew :D ale warto było. ;)
Później, żeby nie przeginać z dystansem wokółdrzewnym, pojeździłem po ulicy, tak zwyczajnie. ;) trochę się cykałem, bo nie jeździłem na Ż. dobre pół roku, w dodatku przeskalowałem się na 36", a tu 20".. ale bez problemu - wsiadasz i jedziesz. ;)
Wrażenia bezcenne, 250m = 250 km na konwencjonalnym...
A w ogóle to udało mi się dokręcić piastę, jakiś sprytniejszy się zrobiłem niż przy poprzednich próbach. ;)
Jeździ sprawnie, ale nie znacie dnia ani godziny...
Poza tym ogólnie dzień na ogrodzie, tym bardziej, że wykres nie pozwala mi na żadne normalne dystanse... ale pojeździć zawsze się chce - jak to dobrze mieć taką Żyrafkę! :)

Ropuchowate dynie (że niby ozdobne...) © mors
.
PS. jak ktoś ma obiekcje co do dystansu - pojeździjcie swoją drabiną więcej, to poklikamy. ;)
dpd (22-26.IX.2014)
Piątek, 26 września 2014
Kategoria Nielicho, Standardowo
| kilosy: | 36.00 | gruntow(n)e: | 0.00 |
| czasokres: | śr. km/h: |
A tymczasem pół Europy dalej...

Tymczasem na odległej, atlantyckiej wyspie... :) © mors
kolejna fanka się wykazała :p
.
W środę niezła niespodzianka, rano +2*C i miejscami były oazy szronu! :D
Bardzo przyzwoicie, 24. września to rekord odkąd notatkami sięgam. Oby tak dalej. ;p
Co nie mniej pojeździć za bardzo nie mogę, bo po ostatnich szarżach pod Legnicą przyblokował mnie wykres... ;]
PS. dziś osiągnąłem na Krossowym równikowy obwód Ziemi.

Tymczasem na odległej, atlantyckiej wyspie... :) © mors
kolejna fanka się wykazała :p
.
W środę niezła niespodzianka, rano +2*C i miejscami były oazy szronu! :D
Bardzo przyzwoicie, 24. września to rekord odkąd notatkami sięgam. Oby tak dalej. ;p
Co nie mniej pojeździć za bardzo nie mogę, bo po ostatnich szarżach pod Legnicą przyblokował mnie wykres... ;]
PS. dziś osiągnąłem na Krossowym równikowy obwód Ziemi.
Zamek Książ /Hrgn, M-aaa/
Sobota, 20 września 2014
Kategoria Nielicho, Odkrywczo
| kilosy: | 147.00 | gruntow(n)e: | 0.00 |
| czasokres: | śr. km/h: |
Wycieczka jak wycieczka... :p:p
A, racja, jechałem "z" taką jednąąą - "z" w cudzysłowiu, bo gdyby nie zdjęcia to bym chyba o rzeczonej zapomniał. ;)

Ta to się zawsze do zdjęcia postara ;p a i ja, pierwszy raz w życiu, jako-tako wyszedłem ;p © mors
Teoretycznie mój rekord długości jazdy wspólnej (ok. 130 km) tylko że ja naprawdę niewiele jej widziałem, często nawet po odwróceniu się do tyłu. ;] W sumie to nie wiem, jak to liczyć. ;p
Prawie wszystko zostało już napisane , M. odwaliła kawał sumiennego wpisu, toteż ja mogę odwalić pańszczyznę. ;p
Oczywiście ładnie i ciekawie zrobiło się dopiero na pogórzu, chociaż dla mnie prawie 100% trasy było nowością, więc ze zwykłych, nizinnych wioch też miałem satysfakcję. ;)
Na dobry początek Dobromierz, ze skośnym rynkiem niczym Lubomierz i urokliwa zapora tamże. Tym lepsza, że można z niej sobie zjechać na kolarce (świeżo po deszczu i bez hamowania), choć niektórzy bali się na MTB. ;p;p
Świetne miejsce do świrowania... ;)

Kwintesencja Monikiii :) © mors

Wałki na wale ;p © mors
.
Ciekawe miejsce pracy:

Krajobrazy wypiękniały, ale przystanki bynajmniej... ten to nawet jest innowacyjny w swej straszności ;)

.
Popylamy, popylamy, i o to jest, nareszcie! Powiat świdnicki ;))

.
No i popylamy na zamkowe wzgórze...

Tutaj koleżanka sympatyczna chce pozdrowić Czytelników pewnym międzynarodowym gestem tylko za szybko pstrykłem ;p

a tutaj cfaniakuje ;p


Mała zaciesza ze zrealizowanego celu ;p © mors




Klomby na Zamku Książ do złudzenia przypominają śmietniki - nabierają się nawet kumaci ;) © mors
.
Mała zmiana pozycji...


i wła la!



.
Żelki, niestety tym razem bez keczupu ;]

Tym razem nostalgicznie © mors
.
No i powrót, na szczęście udało mi się wywalczyć inna trasę i na szczęście wpakowaliśmy się w długi, żmudny podjazd, do tego pod wiatr. :) Podjeżdżało się super :D choć nie wszyscy podzielali mój pogląd - cytuję "&^%$#$$%^, *^%#$%@ &^#$#@!!!" :D:D:D
Zdjęcia z tego podjazdu wyszły całkiem ładne, ale jednak nie zaryzykuję... ;))
A później w nagrodę była seria zjazdów, po gładkim, szerokim asfalcie - każden 50-57 km/h bez pedałowania. ;]
Trzeba przyznać, że większość trasy Kierowniczka popylała z głowy, a nawet na "obczyźnie" dawała sobie radę.

Oryginalnie minkuje w trakcie kumania :D
.
Powrót przez niziny okazał się wcale nie taki banalny - najpierw podziwialiśmy autentyczną i do tego dość dużą trąbę powietrzną (!) nad Krainą Wygasłych Wulkanów (jest foto, ale ja tam nic nie widzę ;p ) a później sami dostaliśmy rykoszetem od tej nawałnicy, oczywiście w najgorszych możliwych okolicznościach: droga przez pola, zero drzew, przystanków, czegokolwiek. ;]
Deszcz był tak potężny, że jedyne, co widziałem oprócz wody, to czerwona kurteczka Monikiii (na deszczu dostała energii i nagle wypruła do przodu aż trudno ją było dojść ;p ) a jedyne co słyszałem oprócz deszczu, to napadowe ataki śmiechu tejże :D:D:D wyjątkowo oryginalna reakcja na takie okoliczności. :O
Świeżo umyty Hrgn zafajdany na cacy, zwłaszcza że na polnej (choć asfaltowej) drodze było naniesione dużo ziemi z traktórów. Jednakowoż zafajdany przyodziewek (weź se tak teraz wsiądź do pociągu...) że o sadzawce w butach nie wspomnę. ;p
Najgorsze jednak, że deszcz, jak na połowę września, był niezwykle ciepły. ;)
Oficjalne podziękowania za usługi foto, video, navi i inne takie. ;p I sorry za zbałumucenie kota. Choć lekko nie było. ;D
Z wpisu rzeczonej wychodzi, że nastukaliśmy 1 080 m podjazdów (nigdy wcześniej nie wiedziałem ile) i jestem w lekkim szoku że tyle się tego uzbierało, bo wchodziły lekko, szybko i przyjemnie - ani razu nawet nie zrzuciłem z dużego blatu. ;]
PS. w pociagu z grubsza ochędożyłem rower i podsuszyłem siebie... i oczywiście jak tylko wysiadłem, to znów lunęło. :D Do Morsownii jeszcze 13 km, zmrok zapada, ja cały mokry... więc co sobie kupiłem w przydrożnym sklepie? Loda. :)
Dziękuję za uwagę. ;)
A, racja, jechałem "z" taką jednąąą - "z" w cudzysłowiu, bo gdyby nie zdjęcia to bym chyba o rzeczonej zapomniał. ;)

Ta to się zawsze do zdjęcia postara ;p a i ja, pierwszy raz w życiu, jako-tako wyszedłem ;p © mors
Teoretycznie mój rekord długości jazdy wspólnej (ok. 130 km) tylko że ja naprawdę niewiele jej widziałem, często nawet po odwróceniu się do tyłu. ;] W sumie to nie wiem, jak to liczyć. ;p
Prawie wszystko zostało już napisane , M. odwaliła kawał sumiennego wpisu, toteż ja mogę odwalić pańszczyznę. ;p
Oczywiście ładnie i ciekawie zrobiło się dopiero na pogórzu, chociaż dla mnie prawie 100% trasy było nowością, więc ze zwykłych, nizinnych wioch też miałem satysfakcję. ;)
Na dobry początek Dobromierz, ze skośnym rynkiem niczym Lubomierz i urokliwa zapora tamże. Tym lepsza, że można z niej sobie zjechać na kolarce (świeżo po deszczu i bez hamowania), choć niektórzy bali się na MTB. ;p;p
Świetne miejsce do świrowania... ;)

Kwintesencja Monikiii :) © mors

Wałki na wale ;p © mors
.
Ciekawe miejsce pracy:

Krajobrazy wypiękniały, ale przystanki bynajmniej... ten to nawet jest innowacyjny w swej straszności ;)

.
Popylamy, popylamy, i o to jest, nareszcie! Powiat świdnicki ;))

.
No i popylamy na zamkowe wzgórze...

Tutaj koleżanka sympatyczna chce pozdrowić Czytelników pewnym międzynarodowym gestem tylko za szybko pstrykłem ;p

a tutaj cfaniakuje ;p


Mała zaciesza ze zrealizowanego celu ;p © mors




Klomby na Zamku Książ do złudzenia przypominają śmietniki - nabierają się nawet kumaci ;) © mors
.
Mała zmiana pozycji...


i wła la!



.
Żelki, niestety tym razem bez keczupu ;]

Tym razem nostalgicznie © mors
.
No i powrót, na szczęście udało mi się wywalczyć inna trasę i na szczęście wpakowaliśmy się w długi, żmudny podjazd, do tego pod wiatr. :) Podjeżdżało się super :D choć nie wszyscy podzielali mój pogląd - cytuję "&^%$#$$%^, *^%#$%@ &^#$#@!!!" :D:D:D
Zdjęcia z tego podjazdu wyszły całkiem ładne, ale jednak nie zaryzykuję... ;))
A później w nagrodę była seria zjazdów, po gładkim, szerokim asfalcie - każden 50-57 km/h bez pedałowania. ;]
Trzeba przyznać, że większość trasy Kierowniczka popylała z głowy, a nawet na "obczyźnie" dawała sobie radę.

Oryginalnie minkuje w trakcie kumania :D
.
Powrót przez niziny okazał się wcale nie taki banalny - najpierw podziwialiśmy autentyczną i do tego dość dużą trąbę powietrzną (!) nad Krainą Wygasłych Wulkanów (jest foto, ale ja tam nic nie widzę ;p ) a później sami dostaliśmy rykoszetem od tej nawałnicy, oczywiście w najgorszych możliwych okolicznościach: droga przez pola, zero drzew, przystanków, czegokolwiek. ;]
Deszcz był tak potężny, że jedyne, co widziałem oprócz wody, to czerwona kurteczka Monikiii (na deszczu dostała energii i nagle wypruła do przodu aż trudno ją było dojść ;p ) a jedyne co słyszałem oprócz deszczu, to napadowe ataki śmiechu tejże :D:D:D wyjątkowo oryginalna reakcja na takie okoliczności. :O
Świeżo umyty Hrgn zafajdany na cacy, zwłaszcza że na polnej (choć asfaltowej) drodze było naniesione dużo ziemi z traktórów. Jednakowoż zafajdany przyodziewek (weź se tak teraz wsiądź do pociągu...) że o sadzawce w butach nie wspomnę. ;p
Najgorsze jednak, że deszcz, jak na połowę września, był niezwykle ciepły. ;)
Oficjalne podziękowania za usługi foto, video, navi i inne takie. ;p I sorry za zbałumucenie kota. Choć lekko nie było. ;D
Z wpisu rzeczonej wychodzi, że nastukaliśmy 1 080 m podjazdów (nigdy wcześniej nie wiedziałem ile) i jestem w lekkim szoku że tyle się tego uzbierało, bo wchodziły lekko, szybko i przyjemnie - ani razu nawet nie zrzuciłem z dużego blatu. ;]
PS. w pociagu z grubsza ochędożyłem rower i podsuszyłem siebie... i oczywiście jak tylko wysiadłem, to znów lunęło. :D Do Morsownii jeszcze 13 km, zmrok zapada, ja cały mokry... więc co sobie kupiłem w przydrożnym sklepie? Loda. :)
Dziękuję za uwagę. ;)
Oszukać przemoczenie ;) /noc, Hrgn, M-aaa/
Sobota, 20 września 2014
Kategoria Nielicho
| kilosy: | 18.80 | gruntow(n)e: | 0.00 |
| czasokres: | śr. km/h: |
Kilka dni planowania, masa przeciwności, istna telenowela scenariuszy no i w końcu wymyślili...
To miała być moja pierwsza noc na rowerze nie-solo, oraz pierwszy raz Moniki w nocy w ogóle.
Start przed 1 w nocy, na przekór prognozom... ledwo wyjechali z miasteczka i od razu deszczowe chmury zaczęły czynić swą powinność. Deszcz był niezwykle ciepły, co oczywiście nie spotkało się z moim zadowoleniem. ;)
![Może być dowolna pora dnia i nocy, może dowolnie lać i grzmieć, ale widok aparatu wywołuje zawsze taką samą reakcję Moniki. ;] Dla kontrastu ja ;p przyłapany podczas letargu (no co, 2 w nocy była ;p )](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,518563,20140924,moze-byc-dowolna-pora-dnia-i-nocy-moze-dowolnie-lac-i-grzmiec-ale-widok-aparatu-wywoluje-zawsze-taka-sama-reakcje-moniki-d.jpg)
Może być dowolna pora dnia i nocy, może dowolnie lać i grzmieć, ale widok aparatu wywołuje zawsze taką samą reakcję Moniki. ;] Dla kontrastu ja ;p przyłapany podczas letargu (no co, 2 w nocy była ;p ) © mors
.
Sytuacja patowa, prognozy słabe, ani wte, ani we wte...
Zawróciliśmy, w "bulu i nadzieji" na lepsze czasy... przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę! (wojnę z przemoczeniem).
PS. odniosłem jednak pewien sukces - zdobyłem znaczne zaufanie kocura Moooniiikiii, czy jak jej tam. ;)) A wierzcie mi, że kot ów ma poziom ufności w skali od 0 do 10 na poziomie minus 8. :D
To miała być moja pierwsza noc na rowerze nie-solo, oraz pierwszy raz Moniki w nocy w ogóle.
Start przed 1 w nocy, na przekór prognozom... ledwo wyjechali z miasteczka i od razu deszczowe chmury zaczęły czynić swą powinność. Deszcz był niezwykle ciepły, co oczywiście nie spotkało się z moim zadowoleniem. ;)
![Może być dowolna pora dnia i nocy, może dowolnie lać i grzmieć, ale widok aparatu wywołuje zawsze taką samą reakcję Moniki. ;] Dla kontrastu ja ;p przyłapany podczas letargu (no co, 2 w nocy była ;p )](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,518563,20140924,moze-byc-dowolna-pora-dnia-i-nocy-moze-dowolnie-lac-i-grzmiec-ale-widok-aparatu-wywoluje-zawsze-taka-sama-reakcje-moniki-d.jpg)
Może być dowolna pora dnia i nocy, może dowolnie lać i grzmieć, ale widok aparatu wywołuje zawsze taką samą reakcję Moniki. ;] Dla kontrastu ja ;p przyłapany podczas letargu (no co, 2 w nocy była ;p ) © mors
.
Sytuacja patowa, prognozy słabe, ani wte, ani we wte...
Zawróciliśmy, w "bulu i nadzieji" na lepsze czasy... przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę! (wojnę z przemoczeniem).
PS. odniosłem jednak pewien sukces - zdobyłem znaczne zaufanie kocura Moooniiikiii, czy jak jej tam. ;)) A wierzcie mi, że kot ów ma poziom ufności w skali od 0 do 10 na poziomie minus 8. :D
Noc, Huragan, pociąg, policja, Kijanka...
Piątek, 19 września 2014
Kategoria Nielicho
| kilosy: | 10.10 | gruntow(n)e: | 1.00 |
| czasokres: | śr. km/h: |
O zmierzchu wyjazd na PKP do Legni, a tamże, pod dworcem, zgarnęła mnie policja, za niewinność (siedzenie na ławce i szamanie, tyle, że po 22giej).
Nie tylko mnie sprawdzili w bazach, ale i mój telefon i Huragana :O nigdy jeszcze takiego "trzepania" nie uświadczyłem.
Zajęło im to ponad 20 min. - całe szczęście, że akurat miałem nadmiar czasu.
W międzyczasie, z nudów (powolniacy) wdałem się z nimi w rozmaite opowieści, dyskusje, polemiki.
Padło pytanie, gdzie i po co jadę... powiedziałem prawdę, choć nie była wiarygodna. ;D
Ale wspólników nie wydałem. ;)
A na moją refleksję, że jeszcze nigdy nigdzie mnie tak nie "trzepali" odrzekli, że Legnica jest specyficznym miastem o_O i żebym dobrze pilnował swojego dobytku. ;]
Podejrzewam, że tylko schlebiali sobie (swojej pracy), bo miasta o wyższym bezrobociu na pewno mają wyższą przestępczość.
Z resztą - dwa razy w owym tygodniu zostawiałem Huragana pod sklepami bez zapięcia. :D
Tak kompleksowo "zalegalizowany" (nie)spokojnie udałem się do siedliska Kijanki ;)) - a przed nami szalona noc (będą zdjęcia ;p ).
Nie tylko mnie sprawdzili w bazach, ale i mój telefon i Huragana :O nigdy jeszcze takiego "trzepania" nie uświadczyłem.
Zajęło im to ponad 20 min. - całe szczęście, że akurat miałem nadmiar czasu.
W międzyczasie, z nudów (powolniacy) wdałem się z nimi w rozmaite opowieści, dyskusje, polemiki.
Padło pytanie, gdzie i po co jadę... powiedziałem prawdę, choć nie była wiarygodna. ;D
Ale wspólników nie wydałem. ;)
A na moją refleksję, że jeszcze nigdy nigdzie mnie tak nie "trzepali" odrzekli, że Legnica jest specyficznym miastem o_O i żebym dobrze pilnował swojego dobytku. ;]
Podejrzewam, że tylko schlebiali sobie (swojej pracy), bo miasta o wyższym bezrobociu na pewno mają wyższą przestępczość.
Z resztą - dwa razy w owym tygodniu zostawiałem Huragana pod sklepami bez zapięcia. :D
Tak kompleksowo "zalegalizowany" (nie)spokojnie udałem się do siedliska Kijanki ;)) - a przed nami szalona noc (będą zdjęcia ;p ).
Ziemia okrążona, jedziemy dalej. :) (Bory Dolnośląskie)
Czwartek, 18 września 2014
Kategoria Nielicho, Odkrywczo
| kilosy: | 39.59 | gruntow(n)e: | 11.00 |
| czasokres: | śr. km/h: |
Koniec pierwszego i początek drugiego okrążenia Ziemi w wykonaniu ciężkiego, 15-letniego Krossa. :)
Na szczęście padło w trakcie wycieczki i nie mają znaczenia kilkusetmetrowe różnice w podawanych długościach obwodu Ziemi (~40 004 km, licząc po południkach, bo przez bieguny).
Jak już wspominano tu i ówdzie: rowerek 15 letni (równo co do dnia, a ja równo 17 lat starszy - nikt nie pamiętał, dzięki ;p ), kupiony za 600 PLN (wtedy to była przedostatnia półka cenowa) i zaliczył tylko jedną awarię (odkręciła się kiera przy 33kkm).
Poza wymianami wielobiegów (4 razy) prawie wszystko w oryginale.
- oryginalne wszystkie klocki hamulcowe :) i obręcze
- jeden raz zmieniane ogumienie (opony i dętki, wytrzymały od 12 do 14,5 lat)
- jeden raz zmieniana korba (po 21kkm)
- jedna linka zmieniona, z resztą bez mojej wiedzy i zgody (po 37kkm)
- chyba 6 liczników (2 skradzione, 3 spsute).

Mój nowy mapnik z okazji rozpoczęcia drugiego okrążenia :) © mors
Chociaż przyznać trzeba, że aktualnie sporo elementów jest "wymęczonych" i długo już nie pociągną... Natomiast wiele jeszcze pociągną oryginalne, 15 letnie klocki hamulcowe. :)

Klocki hamulcowe "po objechaniu Ziemi" (40.004 km) © mors
Zaś widoczna, tylna opona, ma 13 lat, a złożyłem ją już jako używaną 3 lata temu i od tej pory nalatała ponad 12kkm. Jedynie słuszne opony! (Dębica GT 600, jeśli jeszcze ktoś nie zapamiętał ;p ).
A wycieczka jak wycieczka. ;) Jako oszczędny człowiek codziennie w tym tygodniu wożę gdzieś rower koleją ;D (bo w promocji jest przewóz rowerów za 1 zł a ja z legitką na przewóz morsów -50%).
Dzięki czemu obwód Ziemi wypadł koło kościoła w Lesznie Górnym. ;) Kto by pomyślał, że to tam... można by tam jaki obelisk postawić. ;)

"Wiejski" kościół (w Lesznie Górnym) © mors
Poza tym sforsowałem sporą połać Borów Dlnśl. Z wiatrem ;p ale pierwszy kilometr w kopnym piachu i tak dał popalić.
Trochę pobłądziłem, a raczej TYLKO trochę. ;] Ominąłem punkty jakie chciałem "odkryć" toteż tylko foty zastępcze:

Typowa droga w Borach Dlnśl. (pół godziny jazdy i mamy kolejny zakręt i znów to samo...) © mors

Opuszczony, pojedynczy obiekt przy torach kolejowych w sercu Borów Dlnśl © mors

Prawie jak na Marsie, jakem Morsjanin ;) © mors

Smukła brzoza w silnych ramionach dębu - dowód długoletniego pożycia (ciekawe, czy się nie zmutowały ich "dzieci"...) © mors
A w drodze powrotnej, jadąc koło poligonów wyprzedziła mnie wielka kolumna wojskowych pojazdów, popylając z resztą niewiele szybciej ode mnie i przez kilka kilometrów wspomagali mnie swym wiatrem, ale za to co się zaczadziłem spalinami, to moje. ;)
A spalin było nie miara - same stare rupiecie w tym takie totalne zabytki jak UAZ 452 (ogór) i dźwig na Pszczole (przedpotopowy Star 660).
Jeden wehikuł nawet nie podołał "trudów" jazdy...

Ale urwał! (urwane koło w wojskowej przyczepie) © mors
Dziękuję za uwagę. ;p
Na szczęście padło w trakcie wycieczki i nie mają znaczenia kilkusetmetrowe różnice w podawanych długościach obwodu Ziemi (~40 004 km, licząc po południkach, bo przez bieguny).
Jak już wspominano tu i ówdzie: rowerek 15 letni (równo co do dnia, a ja równo 17 lat starszy - nikt nie pamiętał, dzięki ;p ), kupiony za 600 PLN (wtedy to była przedostatnia półka cenowa) i zaliczył tylko jedną awarię (odkręciła się kiera przy 33kkm).
Poza wymianami wielobiegów (4 razy) prawie wszystko w oryginale.
- oryginalne wszystkie klocki hamulcowe :) i obręcze
- jeden raz zmieniane ogumienie (opony i dętki, wytrzymały od 12 do 14,5 lat)
- jeden raz zmieniana korba (po 21kkm)
- jedna linka zmieniona, z resztą bez mojej wiedzy i zgody (po 37kkm)
- chyba 6 liczników (2 skradzione, 3 spsute).

Mój nowy mapnik z okazji rozpoczęcia drugiego okrążenia :) © mors
Chociaż przyznać trzeba, że aktualnie sporo elementów jest "wymęczonych" i długo już nie pociągną... Natomiast wiele jeszcze pociągną oryginalne, 15 letnie klocki hamulcowe. :)

Klocki hamulcowe "po objechaniu Ziemi" (40.004 km) © mors
Zaś widoczna, tylna opona, ma 13 lat, a złożyłem ją już jako używaną 3 lata temu i od tej pory nalatała ponad 12kkm. Jedynie słuszne opony! (Dębica GT 600, jeśli jeszcze ktoś nie zapamiętał ;p ).
A wycieczka jak wycieczka. ;) Jako oszczędny człowiek codziennie w tym tygodniu wożę gdzieś rower koleją ;D (bo w promocji jest przewóz rowerów za 1 zł a ja z legitką na przewóz morsów -50%).
Dzięki czemu obwód Ziemi wypadł koło kościoła w Lesznie Górnym. ;) Kto by pomyślał, że to tam... można by tam jaki obelisk postawić. ;)

"Wiejski" kościół (w Lesznie Górnym) © mors
Poza tym sforsowałem sporą połać Borów Dlnśl. Z wiatrem ;p ale pierwszy kilometr w kopnym piachu i tak dał popalić.
Trochę pobłądziłem, a raczej TYLKO trochę. ;] Ominąłem punkty jakie chciałem "odkryć" toteż tylko foty zastępcze:

Typowa droga w Borach Dlnśl. (pół godziny jazdy i mamy kolejny zakręt i znów to samo...) © mors

Opuszczony, pojedynczy obiekt przy torach kolejowych w sercu Borów Dlnśl © mors

Prawie jak na Marsie, jakem Morsjanin ;) © mors

Smukła brzoza w silnych ramionach dębu - dowód długoletniego pożycia (ciekawe, czy się nie zmutowały ich "dzieci"...) © mors
A w drodze powrotnej, jadąc koło poligonów wyprzedziła mnie wielka kolumna wojskowych pojazdów, popylając z resztą niewiele szybciej ode mnie i przez kilka kilometrów wspomagali mnie swym wiatrem, ale za to co się zaczadziłem spalinami, to moje. ;)
A spalin było nie miara - same stare rupiecie w tym takie totalne zabytki jak UAZ 452 (ogór) i dźwig na Pszczole (przedpotopowy Star 660).
Jeden wehikuł nawet nie podołał "trudów" jazdy...

Ale urwał! (urwane koło w wojskowej przyczepie) © mors
Dziękuję za uwagę. ;p
4O OOO km starym czołgiem (Kross Grand Adventure)
Czwartek, 18 września 2014
Kategoria Nielicho
| kilosy: | 0.07 | gruntow(n)e: | 0.00 |
| czasokres: | śr. km/h: |
Wypełniły się dni i wszystko nastąpiło zgodnie z wielomiesięcznym planem....

Równe 40.000 w równe 15 lat © mors
15 lat a zwłaszcza Zim. ;) W międzyczasie jedna jedyna awaria (odkręciła się kierownica przy 33kkm) - to chyba nieźle, jak na tani rower? No ale kiedyś to tak robili (produkcja polska częściowo na tajwańskich komponentach - bez porównania do współczesnej chińszczyzny z naklejkami polskiego dystrybutora).
Szczegółowe podsumowanie w następnym wpisie (na okoliczność okrążenia Ziemi).
Dziękuję za uwagę. ;)

Równe 40.000 w równe 15 lat © mors
15 lat a zwłaszcza Zim. ;) W międzyczasie jedna jedyna awaria (odkręciła się kierownica przy 33kkm) - to chyba nieźle, jak na tani rower? No ale kiedyś to tak robili (produkcja polska częściowo na tajwańskich komponentach - bez porównania do współczesnej chińszczyzny z naklejkami polskiego dystrybutora).
Szczegółowe podsumowanie w następnym wpisie (na okoliczność okrążenia Ziemi).
Dziękuję za uwagę. ;)

















