Wpisy archiwalne w miesiącu
Grudzień, 2016
Dystans całkowity: | 734.10 km (w terenie 5.60 km; 0.76%) |
Czas w ruchu: | b.d. |
Średnia prędkość: | b.d. |
Liczba aktywności: | 17 |
Średnio na aktywność: | 43.18 km |
Więcej statystyk |
bądź gotowy dziś do drogi...
Piątek, 16 grudnia 2016
Kategoria Standardowo
kilosy: | 24.64 | gruntow(n)e: | 1.90 |
czasokres: | śr. km/h: |
Komary wciąż jeszcze latajo...
Jak zwykle po naoliwieniu łańcucha coś mnie pokusiło na przeprawy po błocie. Fenomen jakiś...
Jutro może będzie ciekawiej...
Jak zwykle po naoliwieniu łańcucha coś mnie pokusiło na przeprawy po błocie. Fenomen jakiś...
Jutro może będzie ciekawiej...
Małomice i okolice oraz degermanizacja Bavarii ;)
Środa, 14 grudnia 2016
Kategoria Standardowo
kilosy: | 43.29 | gruntow(n)e: | 0.40 |
czasokres: | śr. km/h: |
Jednak przeginałem z tym ciśnieniem w Huraganie - dość powiedzieć, że wróciwszy po długiej przerwie na górala, pierwszym moim wrażeniem było oczywiście "co on taki dziwny?" ;) a drugim: "co on taki szybki?" - tak, tak, moja "kolarka" jest wolniejsza od starego, ciężkiego górala. :]
W okolicy Małomic odkryłem kolejne dwa znaki na betonowych słupach oraz lisa, który zupełnie mnie się nie bał, w przeciwieństwie do mnie (najprawdopodobniej wściekły o_O). Zdjęć brak, bo o zmroku/w nocy.
Od ostatnich 250 km na góralu nie miałem ani jednego hamowania. :) A odkąd je zliczam (od 1250 km) były dwa. Tylko i aż. ;)
Tymczasem łociec kupili Pani Matce używaną damkę, oczywiście nie pytając mnie o rady. ;p A teraz Morsie, weź to jakoś ogarnij... ;p
Trzy wieczory zmarnowane, ale zrobiłem wszystko, oprócz tylnego światła i przedniej przerzutki. :/
Od siebie w gratisie dodałem oczywiście degermanizację. ;)

W okolicy Małomic odkryłem kolejne dwa znaki na betonowych słupach oraz lisa, który zupełnie mnie się nie bał, w przeciwieństwie do mnie (najprawdopodobniej wściekły o_O). Zdjęć brak, bo o zmroku/w nocy.
Od ostatnich 250 km na góralu nie miałem ani jednego hamowania. :) A odkąd je zliczam (od 1250 km) były dwa. Tylko i aż. ;)
Tymczasem łociec kupili Pani Matce używaną damkę, oczywiście nie pytając mnie o rady. ;p A teraz Morsie, weź to jakoś ogarnij... ;p
Trzy wieczory zmarnowane, ale zrobiłem wszystko, oprócz tylnego światła i przedniej przerzutki. :/
Od siebie w gratisie dodałem oczywiście degermanizację. ;)

12-13.XII.2016 /Hrgn/
Środa, 14 grudnia 2016
Kategoria Standardowo
kilosy: | 44.83 | gruntow(n)e: | 0.20 |
czasokres: | śr. km/h: |
Najczęściej zamiast hamowania wystarcza, że przez chwilę przestanę pedałować - takie są moje rowery i moje prędkości. :) Ale jednak czasem trafi się jakiś większy zjazd z wiatrem w plecy i wtedy sprawy się komplikują. :)
Tym razem zrobiłem nawet focię - szybki zjazd i skręt w wiejską drogę, która zaskoczyła ilością błota. Jak widać, wpakowałem się w najgorsze, ale nie ugiąłem się. :)

Dobrze, że w mojej okolicy nie ma przepaści. ;))
Tym razem zrobiłem nawet focię - szybki zjazd i skręt w wiejską drogę, która zaskoczyła ilością błota. Jak widać, wpakowałem się w najgorsze, ale nie ugiąłem się. :)

Dobrze, że w mojej okolicy nie ma przepaści. ;))
Iłowa i wrakowe żniwa ;) /Hrgn/
Sobota, 10 grudnia 2016
Kategoria Nielicho
kilosy: | 66.74 | gruntow(n)e: | 0.20 |
czasokres: | śr. km/h: |
W planach na ten weekend miałem mróz i 200+, tymczasem w niedzielę lało a w sobotę grzało: o 14stej w słońcu podchodziło pod 14*C! Na szczęście silny wiatr łagodził sytuację. ;) Co ciekawe, o zachodzie słońca wciąż trzymało 11-12*, a już w nocy nadszedł front niżowy, dzięki czemu prawie nie spadło - zatrzymało się na 10*C. W grudniu! o_O
Ale jednak się przemogłem. ;) Pod wiatr średnio 19km/h jeszcze można zrozumieć, za to z wiatrem średnio 21km/h (na Huraganie) to już niezła parodia jazdy. ;] No ale z tyłu miałem 2,5 atm a z przodu nie wiem, ale duuuużo mniej - nie dla przyczepności, a dla przedłużenia agonii opony, która środek ma całkiem zdarty, ale jadąc na takim ciśnieniu bardziej pracują boki opon. :)
Czas na foto:

Ciekawy wrak Skody Octavii (1959-1971) © mors

Buszując czasem nawet po prywatnych posesjach © mors
Wóz wyróżnia się wśród KDLów eleganckim, kremowym wnętrzem, a ten konkretny egzemplarz - zaskakującymi kolami i podwoziem...
Wśród rozlicznych zalet półrocza zimowego należy docenić fakt, że racji braku badyli (liści) widać o wiele więcej. W samej tylko małej Iłowej odkryłem oprócz ww. aż dwa podwórza ukwiecone wrakami. Niestety zdjęć brak, bo były daleko od szosy. ;)
Na jednym był saab 96 i fajne Kredensy (pozdro dla kumatych ;) ) a na drugim Kredens, NSU Prinz i wisienka na torcie: Citroen BL-11 z lat okołowojennych (służbowy wóz m.in. UBecji).
Reszta foto:

Centrum Iłowej (niekoniecznie miarodajne ;) ) © mors

Iłowa, wyjazd na Kowalice - bruk i do tego jeszcze drzewa ;) © mors

Droga na Kowalice - bruk i do tego drzewa ;) © mors
Remont tego odcinka miał się skończyć 30.XI.:

DW 296 pod Iłową wciąż w remoncie © mors

DW 296 pod Iłową wciąż w remoncie © mors
Już pod osłoną nocy, 15 km od granicy PL-D, zaatakował mnie front.
Tym razem tylko atmosferyczny. ;))
Zawróciłem i korzystałem z gwałtownego wiatru w plecy - dość powiedzieć, że momentami podchodziłem pod 30 km/h. ;D
Ale jednak się przemogłem. ;) Pod wiatr średnio 19km/h jeszcze można zrozumieć, za to z wiatrem średnio 21km/h (na Huraganie) to już niezła parodia jazdy. ;] No ale z tyłu miałem 2,5 atm a z przodu nie wiem, ale duuuużo mniej - nie dla przyczepności, a dla przedłużenia agonii opony, która środek ma całkiem zdarty, ale jadąc na takim ciśnieniu bardziej pracują boki opon. :)
Czas na foto:

Ciekawy wrak Skody Octavii (1959-1971) © mors

Buszując czasem nawet po prywatnych posesjach © mors
Wóz wyróżnia się wśród KDLów eleganckim, kremowym wnętrzem, a ten konkretny egzemplarz - zaskakującymi kolami i podwoziem...
Wśród rozlicznych zalet półrocza zimowego należy docenić fakt, że racji braku badyli (liści) widać o wiele więcej. W samej tylko małej Iłowej odkryłem oprócz ww. aż dwa podwórza ukwiecone wrakami. Niestety zdjęć brak, bo były daleko od szosy. ;)
Na jednym był saab 96 i fajne Kredensy (pozdro dla kumatych ;) ) a na drugim Kredens, NSU Prinz i wisienka na torcie: Citroen BL-11 z lat okołowojennych (służbowy wóz m.in. UBecji).
Reszta foto:

Centrum Iłowej (niekoniecznie miarodajne ;) ) © mors

Iłowa, wyjazd na Kowalice - bruk i do tego jeszcze drzewa ;) © mors

Droga na Kowalice - bruk i do tego drzewa ;) © mors
Remont tego odcinka miał się skończyć 30.XI.:

DW 296 pod Iłową wciąż w remoncie © mors

DW 296 pod Iłową wciąż w remoncie © mors
Już pod osłoną nocy, 15 km od granicy PL-D, zaatakował mnie front.
Tym razem tylko atmosferyczny. ;))
Zawróciłem i korzystałem z gwałtownego wiatru w plecy - dość powiedzieć, że momentami podchodziłem pod 30 km/h. ;D
8-9.XII.2016 /Hrgn/
Piątek, 9 grudnia 2016
Kategoria Standardowo
kilosy: | 25.18 | gruntow(n)e: | 0.40 |
czasokres: | śr. km/h: |
To był tydzień pod znakiem Małego Konfidenta i Tępej Dzidy. :) Spałem codziennie po 2-4 godziny, prawdopodobnie z nerwów, choć pewności brak. O dziwo, w miarę się wysypiałem, prawdopodobnie przez adrenalinę generowaną przez ww. ;]
I jeszcze jeden ciekawy przypadek: taki jeden ujawnił się ze swoją przynależnością do, za przeproszeniem, .Nowoczesnej, jednocześnie próbując mnie zwerbować <lol>. Odparłem, że wybacz, ale honor mi nie pozwala bo moje, jak i zresztą Twoje poglądy polityczno-gospodarcze są odległe od programu tej partii, na co ów: pie%$#ol program! Jak tak będziesz podchodził, to nigdy do czegoś nie nie dojdziesz!
Szkoda, że nie rozmawialiśmy "U Sowy". ;)) Kwintesencja .Nienormalnej, tudzież większości innych partii...
I jeszcze jeden ciekawy przypadek: taki jeden ujawnił się ze swoją przynależnością do, za przeproszeniem, .Nowoczesnej, jednocześnie próbując mnie zwerbować <lol>. Odparłem, że wybacz, ale honor mi nie pozwala bo moje, jak i zresztą Twoje poglądy polityczno-gospodarcze są odległe od programu tej partii, na co ów: pie%$#ol program! Jak tak będziesz podchodził, to nigdy do czegoś nie nie dojdziesz!
Szkoda, że nie rozmawialiśmy "U Sowy". ;)) Kwintesencja .Nienormalnej, tudzież większości innych partii...
5-7.XII.2016 /Hrgn/
Środa, 7 grudnia 2016
Kategoria Standardowo
kilosy: | 34.30 | gruntow(n)e: | 0.40 |
czasokres: | śr. km/h: |
Ledwo co przymrozi, to znów odwilż, a najgorsza przed nami, ma być blisko 10*C. :/
Jedyną pociechą i inspiracją jest mi dorzynanie przedniej opony w Huraganie, w której już 1.000 km temu objawiły się pierwsze nitki z kordu. Ciekawe, ile jeszcze wytrzyma? :)
Jedyną pociechą i inspiracją jest mi dorzynanie przedniej opony w Huraganie, w której już 1.000 km temu objawiły się pierwsze nitki z kordu. Ciekawe, ile jeszcze wytrzyma? :)
Denaturat w służbie rowerzysty-abstynenta, czyli kolejne techniki renowacji zabytkowego ZZR-a
Niedziela, 4 grudnia 2016
Kategoria Nielicho
kilosy: | 0.00 | gruntow(n)e: | 0.00 |
czasokres: | śr. km/h: |
Prace wykończeniowe, jak sama nazwa wskazuje, są wykańczające. Zwłaszcza psychicznie. ;]
Wciąż jeszcze wykańczam przednie koło oraz wziąłem się nareszcie za tylne. Zakamarki wokół szprych i past robiłem dotąd z pasją...
.... z szewską pasją. ;)
Piaskowanie zakamarków jest niezbyt wykonalne, na szczęście "odkryłem" (sam, bo dramatyczne relacje na BS nie wiążą się raczej z konstruktywnymi poradami czytelników ;p ) denaturat...

Kilkudziesięcioletni syf potraktowany denaturatem. Palce lizać! ;) © mors
Rewelacja, choć gwoli ścisłości, to wszystkie metalowe części ZZR potraktowałem zaraz po zakupie (4 lata temu) CX-80 (antysystemowa alternatywa dla WD-40), dzięki czemu teraz wszystkie śruby i nakrętki odkręcają się bez problemu, zaś bez mała półwieczny syf, rdza i "patyna" mocno się "wzruszyły". Wystarczy tylko pędzel z denaturatem (po 2-3 razy każde miejsce) i jest miodzio. :) Chyba tylko szprych nie zbryzgałem te 4 lata temu i to z nimi teraz jest największy problem. :/
Działałem praktycznie po omacku, ale chyba jednak dobrze to rozplanowałem.
Postępy przyspieszyły, a i oparami uwzdryngolić się przy okazji można. ;) Jeszcze parę takich r-evita-lizacji i grozi mi alkoholizm. ;)
PS. żeby nie było, że dramatyzowałem z trudnością wypiaskowania tych kół: w międzyczasie "machnąłem" piaskiem kilkunastoletnie koło do mieszczucha (obręcz alu, szprychy stal nierdzewna) - była "patyna", ale tak lekka, że w parę minut opitoliłem całe koło na połysk i to bez wysiłku. ZUPEŁNIE nieporównywalne z walką z czterdziestoparoletnim syfem!
Wciąż jeszcze wykańczam przednie koło oraz wziąłem się nareszcie za tylne. Zakamarki wokół szprych i past robiłem dotąd z pasją...
.... z szewską pasją. ;)
Piaskowanie zakamarków jest niezbyt wykonalne, na szczęście "odkryłem" (sam, bo dramatyczne relacje na BS nie wiążą się raczej z konstruktywnymi poradami czytelników ;p ) denaturat...

Kilkudziesięcioletni syf potraktowany denaturatem. Palce lizać! ;) © mors
Rewelacja, choć gwoli ścisłości, to wszystkie metalowe części ZZR potraktowałem zaraz po zakupie (4 lata temu) CX-80 (antysystemowa alternatywa dla WD-40), dzięki czemu teraz wszystkie śruby i nakrętki odkręcają się bez problemu, zaś bez mała półwieczny syf, rdza i "patyna" mocno się "wzruszyły". Wystarczy tylko pędzel z denaturatem (po 2-3 razy każde miejsce) i jest miodzio. :) Chyba tylko szprych nie zbryzgałem te 4 lata temu i to z nimi teraz jest największy problem. :/
Działałem praktycznie po omacku, ale chyba jednak dobrze to rozplanowałem.
Postępy przyspieszyły, a i oparami uwzdryngolić się przy okazji można. ;) Jeszcze parę takich r-evita-lizacji i grozi mi alkoholizm. ;)
PS. żeby nie było, że dramatyzowałem z trudnością wypiaskowania tych kół: w międzyczasie "machnąłem" piaskiem kilkunastoletnie koło do mieszczucha (obręcz alu, szprychy stal nierdzewna) - była "patyna", ale tak lekka, że w parę minut opitoliłem całe koło na połysk i to bez wysiłku. ZUPEŁNIE nieporównywalne z walką z czterdziestoparoletnim syfem!
1-3.XII.2016 /Hrgn/
Sobota, 3 grudnia 2016
Kategoria Standardowo
kilosy: | 32.63 | gruntow(n)e: | 0.20 |
czasokres: | śr. km/h: |
Już się bałem, że nie znajdę nic kontrowersyjnego, tak było nudno. ;)
Bo że pogoda szaleje to w te, to we wte, to banał, każden to wie...
Ale przypomniały mi się opony od Huragana: wąskie (37) i dojechane, które w śr/czw trafiły na pierwszy w tym roku śnieg w Morsownii. Otóż testowałem w ustronnych miejscach ich bezpieczeństwo, i nawet usiłując wpaść w poślizg (poprzez nagłe, mocne skręty) - nie dało się! Fakt, że śniegu było malutko, ale druga połowa tajemnicy to bardzo niskie ciśnienie, ok. 2.5 atm.
A jak ludzie jeżdżą na 9-10 i zabijają się na zakrętach po byle mżawce to nikt jakoś nie gardłuje, że to niebezpieczne i nieodpowiedzialne... ;p
Bo że pogoda szaleje to w te, to we wte, to banał, każden to wie...
Ale przypomniały mi się opony od Huragana: wąskie (37) i dojechane, które w śr/czw trafiły na pierwszy w tym roku śnieg w Morsownii. Otóż testowałem w ustronnych miejscach ich bezpieczeństwo, i nawet usiłując wpaść w poślizg (poprzez nagłe, mocne skręty) - nie dało się! Fakt, że śniegu było malutko, ale druga połowa tajemnicy to bardzo niskie ciśnienie, ok. 2.5 atm.
A jak ludzie jeżdżą na 9-10 i zabijają się na zakrętach po byle mżawce to nikt jakoś nie gardłuje, że to niebezpieczne i nieodpowiedzialne... ;p