Wpisy archiwalne w miesiącu
Styczeń, 2017
Dystans całkowity: | 1036.24 km (w terenie 20.15 km; 1.94%) |
Czas w ruchu: | b.d. |
Średnia prędkość: | b.d. |
Liczba aktywności: | 24 |
Średnio na aktywność: | 43.18 km |
Więcej statystyk |
-8*C i 50tka w śnieżycy
Sobota, 7 stycznia 2017
Kategoria Nielicho
kilosy: | 59.08 | gruntow(n)e: | 2.00 |
czasokres: | śr. km/h: |
w tym połowa pod wiatr. Było grubo, ale dla Bikestatsika to nie ważne: ważniejsze, że ktoś "jeździł" na trenażerze a ktoś inny na Maderze. ;) Zawsze też miło, jak ktoś w środku Zimy wciepie zbiorówkę z dojazdów po bułki z połowy życia. Kocham ten portal. ;]
Wyjazd ogólnie z tych godnych. Specjalnie przeczekałem dzień, bo był za mały mróz (-4). :) Pomimo solnego zagrożenia wziąłem starego górala, bo na starcie było jeszcze sucho i czysto. Od początku coś mi mówiło, by unikać dróg tranzytowych no i ogólnie jeździłem wioskami, polami, lasami, ale parę kilometrów krajówką jednak musiałem. No i na DK12, jeszcze za widnego i bez śniegu, z naprzeciwka jedzie srAudi A4 z 2002 r.* a za nią TIR gramoli się do wyprzedzania z różnicą prędkości rzędu 3 km/h. No i wyskakuje, centralnie na mnie. Do namysłu sekunda albo dwie, bo leciałem 24 km/h (z górki i z wiatrem ;] ).. w sumie to na góralu mogę bezpiecznie uskoczyć na pobocze, ale z tyłu mam nowo założoną Dębicę z 1997 więc popatrzyłem tylko groźnie na kierowcę i telepatycznie mu przekazałem "sam się posuń!". No i się posłuchał, skubany...
Gdy mnie mijał usłyszałem huk, trzask i brzdęk. Pierwsze co - patrzę, czy rower nie dostał ;D ale nie. Ja też nie, a nawet jadę prosto jak jechałem. Czyli że co? Ja już nie żyję? A jadę na Sąd Ostateczny, ale to już tylko "tak jakby jadę". No i pytanie, czy takie stany też się wpisuje na BSa... :D
Tymczasem TIR mnie minął, a za nim pokaturlały się szczątki lusterka ściętego z Audi. ;] Co ciekawe, ten od Audi lekko tylko trąbnął, a TIRowiec mrugnął tylko awaryjnymi, wyluzowany niczym Kijowski po aferze z defraudacją darowizn KODziarzy. ;D
Później zaczęło sypać śniegiem, więc szybko się uspokoiłem. ;) Chociaż odcinki pod wiatr - no nie powiem.. W każdym razie lodzik był niezły (na kominiarce).
PS. średnia 15,0 km/h. :D
PS.2: oczywiście jak najbardziej w nieśmiertelnych adidaskach za 39 zł - przy temp. odczuwalnej poniżej -10. :)
* - rocznik poznałem, bo na wewn. stronie lusterka jest napisane. ;]
Wyjazd ogólnie z tych godnych. Specjalnie przeczekałem dzień, bo był za mały mróz (-4). :) Pomimo solnego zagrożenia wziąłem starego górala, bo na starcie było jeszcze sucho i czysto. Od początku coś mi mówiło, by unikać dróg tranzytowych no i ogólnie jeździłem wioskami, polami, lasami, ale parę kilometrów krajówką jednak musiałem. No i na DK12, jeszcze za widnego i bez śniegu, z naprzeciwka jedzie srAudi A4 z 2002 r.* a za nią TIR gramoli się do wyprzedzania z różnicą prędkości rzędu 3 km/h. No i wyskakuje, centralnie na mnie. Do namysłu sekunda albo dwie, bo leciałem 24 km/h (z górki i z wiatrem ;] ).. w sumie to na góralu mogę bezpiecznie uskoczyć na pobocze, ale z tyłu mam nowo założoną Dębicę z 1997 więc popatrzyłem tylko groźnie na kierowcę i telepatycznie mu przekazałem "sam się posuń!". No i się posłuchał, skubany...
Gdy mnie mijał usłyszałem huk, trzask i brzdęk. Pierwsze co - patrzę, czy rower nie dostał ;D ale nie. Ja też nie, a nawet jadę prosto jak jechałem. Czyli że co? Ja już nie żyję? A jadę na Sąd Ostateczny, ale to już tylko "tak jakby jadę". No i pytanie, czy takie stany też się wpisuje na BSa... :D
Tymczasem TIR mnie minął, a za nim pokaturlały się szczątki lusterka ściętego z Audi. ;] Co ciekawe, ten od Audi lekko tylko trąbnął, a TIRowiec mrugnął tylko awaryjnymi, wyluzowany niczym Kijowski po aferze z defraudacją darowizn KODziarzy. ;D
Później zaczęło sypać śniegiem, więc szybko się uspokoiłem. ;) Chociaż odcinki pod wiatr - no nie powiem.. W każdym razie lodzik był niezły (na kominiarce).
PS. średnia 15,0 km/h. :D
PS.2: oczywiście jak najbardziej w nieśmiertelnych adidaskach za 39 zł - przy temp. odczuwalnej poniżej -10. :)
* - rocznik poznałem, bo na wewn. stronie lusterka jest napisane. ;]
4-6.I.2017 /Hrgn/
Piątek, 6 stycznia 2017
Kategoria Standardowo
kilosy: | 24.98 | gruntow(n)e: | 0.00 |
czasokres: | śr. km/h: |
Miały być okienka a wyszło jak zwykle. ;))
Przynajmniej przymroziło. ;)
Cóż, wesołych świąt Sześciu Króli (przeżyjmy to jeszcze raz ;) ):
Przynajmniej przymroziło. ;)
Cóż, wesołych świąt Sześciu Króli (przeżyjmy to jeszcze raz ;) ):
2-3.I.2017 /Hrgn/
Wtorek, 3 stycznia 2017
Kategoria Standardowo
kilosy: | 17.10 | gruntow(n)e: | 0.00 |
czasokres: | śr. km/h: |
Nie tak to rozpoczęcie roku miało wyglądać...
Na pocieszenie - spadł pierwszy "normalny" śnieg tej Zimy (nareszcie!).
Takie tam odludzie:

Szosowo-przełajowo-miejsko-wiejski rower ;) © mors
Na pocieszenie - spadł pierwszy "normalny" śnieg tej Zimy (nareszcie!).
Takie tam odludzie:

Szosowo-przełajowo-miejsko-wiejski rower ;) © mors
Klasyczne rozpoczęcie roku ;)
Niedziela, 1 stycznia 2017
Kategoria Nielicho
kilosy: | 110.44 | gruntow(n)e: | 0.00 |
czasokres: | śr. km/h: |
23:50 ubieglego roku ;)
Start. Tradycyjnie. ;)
0,8* na plusie, lekkie rozczarowanie. ;)
01:57
Odzywiam sie mrozem i upajam sie slawa. ;)) 2-3 stopnie mrozu i troche duje, ale jade dalej... :)
03:10
Rozkrecam sie. ;) Przy 2-3 stopniach na minusie i pod wiatr niczego nie czuje. ;)
04:58
Przewialo mi kark. Az czuje, ze zyje. ;)
07:16
Ale to byl kryzys: napady sennosci plus bole glowy o_O dobrze, ze chociaz kark odpuscil... Po "dropsach" przeciwbolowych ja jednak nie odpuszczam, jade dalej...
10:03
Po drugiej długiej przerwie. Fatalnie mi to cos dzisiaj idzie, jeszcze nie ma nawet 100 km.
A wiatr to taka byla menda, niczym ten kudlaty z Trybunalu. ;))
15:15
Chyba koniec na dziś. Porażka jak nic. Tyle dwusetek na mrozie a teraz ledwo setka wymęczona...
A oto nowość A.D. 2017:

Nowość w Huraganie - miejska Kenda z białym opasaniem © mors
Klasyczna, miejska opona w przełajowym Huraganie. :) Wygląda słitaśnie i przede wszystkim klasycznie, a czy pasuje...? ;)
Zabawna była historia z zakupem tej opony: nie mieli takiego rozmiaru w serwisie firmowym Rometa (!) ani w zwykłych sklepach rowerowych. Jako-taki wybór takiego rozmiaru (37-590) jest w internetach, ale w jednym sklepie ściągnęli mi je (2 szt.) taniej, niż w internetach (!) - zaledwie po 25 zł za sztukę. To rozumiem. :>
Mimo że opona ma wyższe dopuszczalne ciśnienie niż poprzednia Wandaking a nowy, nierozplaszczony bieżnik ma mniejszą powierzchnię styku z drogą - i tak jechało się ciężko jak zawsze - czy mi już naprawdę nic nie pomoże? O_O
I czas na kontrowersje :)
Cała wycieczka to pętelka koło domu. Pierwszy raz w życiu coś takiego odwaliłem - z obawy przed poimprezowymi szkłami na drogach. Dzięki temu jechałem ultra-UL: bez jedzenia, picia ani nawet PLNów.
Na chatę wbijałem przy każdej aktualizacji wpisu - widać je powyżej. Być może to przez to tak fatalnie mi się jechało - ciągłe rozmrażanie się. ;]
PS. bardzo dobrze, że odebrali mi okienko, bo 2 razy drzemałem w domu. ;p
Start. Tradycyjnie. ;)
0,8* na plusie, lekkie rozczarowanie. ;)
01:57
Odzywiam sie mrozem i upajam sie slawa. ;)) 2-3 stopnie mrozu i troche duje, ale jade dalej... :)
03:10
Rozkrecam sie. ;) Przy 2-3 stopniach na minusie i pod wiatr niczego nie czuje. ;)
04:58
Przewialo mi kark. Az czuje, ze zyje. ;)
07:16
Ale to byl kryzys: napady sennosci plus bole glowy o_O dobrze, ze chociaz kark odpuscil... Po "dropsach" przeciwbolowych ja jednak nie odpuszczam, jade dalej...
10:03
Po drugiej długiej przerwie. Fatalnie mi to cos dzisiaj idzie, jeszcze nie ma nawet 100 km.
A wiatr to taka byla menda, niczym ten kudlaty z Trybunalu. ;))
15:15
Chyba koniec na dziś. Porażka jak nic. Tyle dwusetek na mrozie a teraz ledwo setka wymęczona...
A oto nowość A.D. 2017:

Nowość w Huraganie - miejska Kenda z białym opasaniem © mors
Klasyczna, miejska opona w przełajowym Huraganie. :) Wygląda słitaśnie i przede wszystkim klasycznie, a czy pasuje...? ;)
Zabawna była historia z zakupem tej opony: nie mieli takiego rozmiaru w serwisie firmowym Rometa (!) ani w zwykłych sklepach rowerowych. Jako-taki wybór takiego rozmiaru (37-590) jest w internetach, ale w jednym sklepie ściągnęli mi je (2 szt.) taniej, niż w internetach (!) - zaledwie po 25 zł za sztukę. To rozumiem. :>
Mimo że opona ma wyższe dopuszczalne ciśnienie niż poprzednia Wandaking a nowy, nierozplaszczony bieżnik ma mniejszą powierzchnię styku z drogą - i tak jechało się ciężko jak zawsze - czy mi już naprawdę nic nie pomoże? O_O
I czas na kontrowersje :)
Cała wycieczka to pętelka koło domu. Pierwszy raz w życiu coś takiego odwaliłem - z obawy przed poimprezowymi szkłami na drogach. Dzięki temu jechałem ultra-UL: bez jedzenia, picia ani nawet PLNów.
Na chatę wbijałem przy każdej aktualizacji wpisu - widać je powyżej. Być może to przez to tak fatalnie mi się jechało - ciągłe rozmrażanie się. ;]
PS. bardzo dobrze, że odebrali mi okienko, bo 2 razy drzemałem w domu. ;p