Wpisy archiwalne w miesiącu
Wrzesień, 2015
Dystans całkowity: | 829.68 km (w terenie 21.50 km; 2.59%) |
Czas w ruchu: | b.d. |
Średnia prędkość: | b.d. |
Liczba aktywności: | 16 |
Średnio na aktywność: | 51.86 km |
Więcej statystyk |
Huraganem pod wiatr (powrót z Wlkp.)
Niedziela, 13 września 2015
Kategoria Nielicho
kilosy: | 62.00 | gruntow(n)e: | 2.00 |
czasokres: | śr. km/h: |
Do Poznania pociągiem, tamże do przesiadki 40 minut, a wiadomo, co można zrobić na poznańskim dworcu przez 40 minut: kupić bilet i odnaleźć peron. ;D
No może nie 40, ale niewiele mniej: jeden automat biletowy nie działał, po przebrnięciu podwójnej kolejki do drugiego - zawiesił się w połowie mojego operowania, a później już tylko kolejka do tradycyjnego okna kasowego i ekspedycja poszukiwawcza pod tytułem "właściwy p(i)eron. :)
Później Zielona Góra, tamże dogorywające winobranie, msza (z rowerem bez zapinania i w stroju kolarskim ;] ) i chowanie się po krzakach do późnego popołudnia, bo taki gorąc się porobił, że nie szło jechać z plecakiem...
Niektórym to było za gorąco nawet i bez plecaków - w Zielonej widziałem kobietę w średnim wieku odzianą w górę od stroju kąpielowego, a w P-niu - małolatę w staniku sportowym. A to ci wrzesień. ;)
Pocztówka z Zielonej:

Klimat PRL-u Żuczek oddawał doskonale, albowiem nie mógł odpalić. :)
Pod wieczór wyruszyłem "heroicznie" do Morsownii - połowa trasy silny boczny, połowa czołowy. Jak cyborgi mogą tak jechać kilkaset km, to ja mogę kilkadziesiąt. ;)
Powrót szerokim łukiem (nawet nowa parafia wpadła i to z takimi podjazdami, że pierwszy raz od nie pamiętam kiedy zrzuciłem z blatu ;p ) w tempie rekreacyjno-refleksyjnym...
Po sobotnim przeczołganiu szybkiej jazdy wystarczy mi na długo. ;p
No może nie 40, ale niewiele mniej: jeden automat biletowy nie działał, po przebrnięciu podwójnej kolejki do drugiego - zawiesił się w połowie mojego operowania, a później już tylko kolejka do tradycyjnego okna kasowego i ekspedycja poszukiwawcza pod tytułem "właściwy p(i)eron. :)
Później Zielona Góra, tamże dogorywające winobranie, msza (z rowerem bez zapinania i w stroju kolarskim ;] ) i chowanie się po krzakach do późnego popołudnia, bo taki gorąc się porobił, że nie szło jechać z plecakiem...
Niektórym to było za gorąco nawet i bez plecaków - w Zielonej widziałem kobietę w średnim wieku odzianą w górę od stroju kąpielowego, a w P-niu - małolatę w staniku sportowym. A to ci wrzesień. ;)
Pocztówka z Zielonej:

Klimat PRL-u Żuczek oddawał doskonale, albowiem nie mógł odpalić. :)
Pod wieczór wyruszyłem "heroicznie" do Morsownii - połowa trasy silny boczny, połowa czołowy. Jak cyborgi mogą tak jechać kilkaset km, to ja mogę kilkadziesiąt. ;)
Powrót szerokim łukiem (nawet nowa parafia wpadła i to z takimi podjazdami, że pierwszy raz od nie pamiętam kiedy zrzuciłem z blatu ;p ) w tempie rekreacyjno-refleksyjnym...
Po sobotnim przeczołganiu szybkiej jazdy wystarczy mi na długo. ;p
Szczecinek-Rewal-Trzęsacz-Dziwnów-Międzyzdroje /Hrgn/
Sobota, 12 września 2015
Kategoria Nielicho
kilosy: | 235.38 | gruntow(n)e: | 4.00 |
czasokres: | śr. km/h: |
Z cyklu statystyki postawione na głowie: od końca lutego nie popełniłem ani jednej długiej wycieczki (>150km)... więc to było tak jakby otwarcie nowego sezonu... oraz, jak się okazało, zakończenie pewnej epoki...
2,25% na rowerze (dojazd do Wielkopolski) /Hrgn/
Piątek, 11 września 2015
Kategoria Nielicho, Standardowo
kilosy: | 4.50 | gruntow(n)e: | 0.00 |
czasokres: | śr. km/h: |
Z 200km trasy przejechałem 4,5 km ;]
Reszta to blablacar, PKP i kombi St.P. ;]
Oczywiście mogę to wszystko wytłumaczyć - wyjazd był po pracy, troszku padało, a jazda z cała reklamówką butelek (i plecakiem). ;p
W Zielonej Górze akurat chyba było święto winobrania - tysiące stoisk, w tym stoisko lubuskiego browaru regionalnego, gdzie zrobiłem tak duże zakupy, że aż dostałem jeden flakonik gratis a sprzedawca nazwał mnie "jedynym normalnym", czy jakoś tak.
Mnie - abstynenta. ;D:D
Pocztówka z Zielonej:

Hinduski ślubowóz. Jak niewiele niektórym potrzeba...
Z Zielonej pociągiem do Buku gdzie czekała już St.P. ze swoim "brum-brum", ale takim konwencjonalnym i bez kwiatów. ;))
Reszta to blablacar, PKP i kombi St.P. ;]
Oczywiście mogę to wszystko wytłumaczyć - wyjazd był po pracy, troszku padało, a jazda z cała reklamówką butelek (i plecakiem). ;p
W Zielonej Górze akurat chyba było święto winobrania - tysiące stoisk, w tym stoisko lubuskiego browaru regionalnego, gdzie zrobiłem tak duże zakupy, że aż dostałem jeden flakonik gratis a sprzedawca nazwał mnie "jedynym normalnym", czy jakoś tak.
Mnie - abstynenta. ;D:D
Pocztówka z Zielonej:

Hinduski ślubowóz. Jak niewiele niektórym potrzeba...
Z Zielonej pociągiem do Buku gdzie czekała już St.P. ze swoim "brum-brum", ale takim konwencjonalnym i bez kwiatów. ;))
ora et labora (7-11.IX.2015)
Piątek, 11 września 2015
Kategoria Standardowo
kilosy: | 46.00 | gruntow(n)e: | 0.00 |
czasokres: | śr. km/h: |
Zacząłem popracowe dokręcanie, na razie bardzo nieśmiało. ;)
W czwartek bawiłem się po pracy w ciuciubabkę z nawałnicą...

W chowanego z burzą (oczywiście przegrałem ;) ) © mors
W czwartek bawiłem się po pracy w ciuciubabkę z nawałnicą...

W chowanego z burzą (oczywiście przegrałem ;) ) © mors
ora et labora (1-6.IX.2015)
Niedziela, 6 września 2015
Kategoria Standardowo
kilosy: | 31.00 | gruntow(n)e: | 0.00 |
czasokres: | śr. km/h: |
Ochłodzenie->odrodzenie ;)
Homo sovieticus-y ;) (Jelenin)
Sobota, 5 września 2015
Kategoria Biednie, brudno i odludno, Nielicho
kilosy: | 27.00 | gruntow(n)e: | 2.50 |
czasokres: | śr. km/h: |
Jedna z najsmutniejszych wsi jakie znam - Jelenin. A znam ją dobrze - częste wakacje u babci w dzieciństwie.
W szczególności jej dzielnica post-PGR-owska to jedna wielka depresja...

Post-PGR-owskie klimaty (Jelenin) © mors
Ciekawe porównanie: w mojej wsi, na ok. 170 domów ze 30 jest nowych.
A tamże? ok. 150:0. To chyba mówi wszystko...
.
Tamże...

więcej śmieci niż trawy...
Oczywiście dobry mors wziął sprawy w swoje płetwy:

.
To tylko wierzchołek góry lodowej, albowiem ruin i brzydoty tamże jest bez liku (m.in. 2 pałace). Zdjęcia będą późną jesienią, jak opadną liście (i wezmę aparat).
Powrót częściowo lasem, żeby się odchamić...
W szczególności jej dzielnica post-PGR-owska to jedna wielka depresja...

Post-PGR-owskie klimaty (Jelenin) © mors
Ciekawe porównanie: w mojej wsi, na ok. 170 domów ze 30 jest nowych.
A tamże? ok. 150:0. To chyba mówi wszystko...
.
Tamże...

więcej śmieci niż trawy...
Oczywiście dobry mors wziął sprawy w swoje płetwy:

.
To tylko wierzchołek góry lodowej, albowiem ruin i brzydoty tamże jest bez liku (m.in. 2 pałace). Zdjęcia będą późną jesienią, jak opadną liście (i wezmę aparat).
Powrót częściowo lasem, żeby się odchamić...