Zamek Kliczków o wschodzie słońca
Sobota, 6 czerwca 2015
Kategoria Nielicho, Odkrywczo
kilosy: | 127.20 | gruntow(n)e: | 1.50 |
czasokres: | śr. km/h: |
Wyjechałem o 2 w nocy by zdążyć przed upałami, ale nie zdążyłem. ;]
Parafrazując klasyka (M. Twain) - najzimniejsza wycieczka tego roku była w najgorętszym jak dotąd dniu. ;]
Otóż: temp. minimalna (o 4 rano, po wschodzie słońca): +7,5 O_O
Temp. w południe: 28 w cieniu, 36 w słońcu. Prawie 30*C różnicy! Ciekawe, jaki jest rekord dobowej amplitudy w tym kraju...
Miałem spodenki "2/3" i podkoszulek z lekką bluzą, dzięki czemu dobre 4 godziny jechałem zmarznięty a drugie 4 - przegrzany. Jak na pustyni jakiej. ;]
Pod koniec oczywiście było więcej leżenia w cieniu niż jazdy. ;]
Zamek, jaki jest, każdy wie...

Budzący się Zamek Kliczków - dnia 06-06 o godzinie 06:06 (zupełnie niechcący) © mors
/wokół mnogo limuzyn, Merol na Merolu ;) /
... dlatego mnie bardziej zainteresował plebs ;) a dokładniej to ich przybytki - gdy byłem tam pierwszy raz, 15 lat temu (z resztą na tym samym rowerze), obiekty przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy. A dziś wszystko odpicowane i błyszczy jak w folderze:


.
Lipa Anna, 250 lat. Musiała całkiem niedawno obumrzeć...



.
Nawiedziłem także pobliską, gminną, Osiecznicę - wyjątkowo dostatnia i schludna parafia, każdy by się nabrał, że to NRD gdyby nie napisy. ;]
W dodatku kończą się tam przepastne, lecz płaskie, sztuczne i nudne Bory Dolnośląskie, a zaczynają smaczki - wąwozy, pierwsze skałki, uczciwe podjazdy, dzikie, naturalne "badyle" itp. klimaty.


.
Gdy 15 lat temu nawiedzałem te okolice, był to mój pierwszy "poważny" wypad - trasę tę zapamiętałem jako strasznie długą a podjazdy (okraszone paroma nastrojowymi świerkami) - jako początek gór. ;D;D Dziś miałem z tego "niezłą bekę". ;)
Nawiedziłem także Bolesławiec, ale tym razem sprytnie - zamiast szarpania się po centrum tudzież na dróżce wojewódzkiej (wespół z TIRami) - kopsnąłem się opłotkami Bolca, zaliczając legendarny wiadukt kolejowy na Bobrze, po czym zupełnie pustymi i malowniczymi drogami na północ (przez Bolesławice).

A ostatnie 2 godziny - taniec z TIRami, jazda pod wiatr i do tego smażenie się prawie jak w piekle. ;]

.
i jeszcze na koniec "wiocha.pl" ;)
Mamy najazd, nie mamy kanału, ale mamy ciężarówkę - co zrobić?

Parafrazując klasyka (M. Twain) - najzimniejsza wycieczka tego roku była w najgorętszym jak dotąd dniu. ;]
Otóż: temp. minimalna (o 4 rano, po wschodzie słońca): +7,5 O_O
Temp. w południe: 28 w cieniu, 36 w słońcu. Prawie 30*C różnicy! Ciekawe, jaki jest rekord dobowej amplitudy w tym kraju...
Miałem spodenki "2/3" i podkoszulek z lekką bluzą, dzięki czemu dobre 4 godziny jechałem zmarznięty a drugie 4 - przegrzany. Jak na pustyni jakiej. ;]
Pod koniec oczywiście było więcej leżenia w cieniu niż jazdy. ;]
Zamek, jaki jest, każdy wie...

Budzący się Zamek Kliczków - dnia 06-06 o godzinie 06:06 (zupełnie niechcący) © mors
/wokół mnogo limuzyn, Merol na Merolu ;) /
... dlatego mnie bardziej zainteresował plebs ;) a dokładniej to ich przybytki - gdy byłem tam pierwszy raz, 15 lat temu (z resztą na tym samym rowerze), obiekty przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy. A dziś wszystko odpicowane i błyszczy jak w folderze:


.
Lipa Anna, 250 lat. Musiała całkiem niedawno obumrzeć...



.
Nawiedziłem także pobliską, gminną, Osiecznicę - wyjątkowo dostatnia i schludna parafia, każdy by się nabrał, że to NRD gdyby nie napisy. ;]
W dodatku kończą się tam przepastne, lecz płaskie, sztuczne i nudne Bory Dolnośląskie, a zaczynają smaczki - wąwozy, pierwsze skałki, uczciwe podjazdy, dzikie, naturalne "badyle" itp. klimaty.


.
Gdy 15 lat temu nawiedzałem te okolice, był to mój pierwszy "poważny" wypad - trasę tę zapamiętałem jako strasznie długą a podjazdy (okraszone paroma nastrojowymi świerkami) - jako początek gór. ;D;D Dziś miałem z tego "niezłą bekę". ;)
Nawiedziłem także Bolesławiec, ale tym razem sprytnie - zamiast szarpania się po centrum tudzież na dróżce wojewódzkiej (wespół z TIRami) - kopsnąłem się opłotkami Bolca, zaliczając legendarny wiadukt kolejowy na Bobrze, po czym zupełnie pustymi i malowniczymi drogami na północ (przez Bolesławice).

A ostatnie 2 godziny - taniec z TIRami, jazda pod wiatr i do tego smażenie się prawie jak w piekle. ;]

.
i jeszcze na koniec "wiocha.pl" ;)
Mamy najazd, nie mamy kanału, ale mamy ciężarówkę - co zrobić?

Komentarze
4 godziny jechał zmarznięty? No nie wierzę własnym oczom co czytam...:P
starszapani - 20:43 czwartek, 18 czerwca 2015 | linkuj
Zobacz to:
https://pl-pl.facebook.com/CytrynGumiak/photos/a.571243522908096.1073741829.570959979603117/988729917826119/?type=1
;) michuss - 10:12 poniedziałek, 15 czerwca 2015 | linkuj
https://pl-pl.facebook.com/CytrynGumiak/photos/a.571243522908096.1073741829.570959979603117/988729917826119/?type=1
;) michuss - 10:12 poniedziałek, 15 czerwca 2015 | linkuj
Chyba nie, bo Cytryn i Gumiak to pisane z błędami opisy do zdjęć różnych "wynalazków" związanych z mechaniką pojazdową. ;)
Zresztą to można oglądać bez logowania, np. tu: https://www.facebook.com/CytrynGumiak/photos/a.571243522908096.1073741829.570959979603117/955267097839068/?type=1&theater; michuss - 07:56 piątek, 12 czerwca 2015 | linkuj
Zresztą to można oglądać bez logowania, np. tu: https://www.facebook.com/CytrynGumiak/photos/a.571243522908096.1073741829.570959979603117/955267097839068/?type=1&theater; michuss - 07:56 piątek, 12 czerwca 2015 | linkuj
Nie korzystając z fejsa tracisz jedną, bardzo cenną rzecz. Wpisy na profilu "Cytryn i Gumiak"... To tak w nawiązaniu do ostatniej fotki. ;)
michuss - 16:13 czwartek, 11 czerwca 2015 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!